2014/05/28

Tajne liściki z miejscem i godziną ... czyli bycie modelką

Ostatnio bardzo sie zapoznałam a geografią Tajpej... Dlaczego?
Bo niedawno zaczęłam biegać i jeździć po całym mieście od jednego castingu na drugi, a czasami nawet na trzeci. Chodzić też zaczęłam dużo, a dobre i to, boć to przecież trochę ruchu jest, (tak szczerze powiedziawszy, to oprócz jazdy na nartach w zimie, żadnego innego sportu nie uprawiam, no chyba że lekcje tenisa i taneczne wygibasy przed XBox360 się liczą). Sporty i ruszanie się to oczywiście najzdrowszy sposód na odchudzanie, ale niestety agencje modelingowe i klienci patrzą na to ile człek waży a nie w jakim stanie sam człek jest. Więc przez te wszystkie moje ciężkie mięśnie i kości ... często mijam się z prawdą podając swoje wymiary do castingów ...
Wróćmy jednak do samych castingów.
Najlepiej i najłatwiej będzie wszystko opowiedzieć w kolejności chronologicznej; od współpracy z agencją do dostania pieniążków.


Po wygraniu wielkiego 'beauty paegant', który był po tym poście, agencja która organizowała ten konkurs, zaczęła wysyłać mnie na wszelkiego rodziaju castingi, zdjęcia i nagrania, w tym samym czasie próbując ze mną (a właściwie z moimi rodzicami, bo ja jestem małoletnia) podpisać kontrakt. Kontrakt ten miał wypisane 'outrageus' warunki i zastrzeżenia, więc po pokazaniu naszemu znajomemu prawnikowi, ten złożył go w samolocik i wrzócił do kosza, rzecząc że kontract owy jest nieetyczny i spisał nowy. Wysłany zmieniony kontrakt nigdy nie wrócił, więc nic nie zostało podpisane a ja 'uciekłam' do Polski i Japonii na święta i zimę...


Wiosna nadchodziła, deszczem. (Jak tak pomyśleć, to wszystkie pory roku nadchodzą z deszczem... wiosna, jesień i zima, a w lecie kochane tajfuny).
Ania od dłuższego czasu u nas w rodzinie siedzi, je i pije; ktoś musi za to wszystko płacić! Więc rodzina miała losowanie i włożno do kapelusza karteczki z imonami ludzi, którzy nie pracują (Dorota - mama, Jaś - brat,  i ja) i dano Ani do losowania. Zeus mnie pobłogosławił i moje imię zostało wylosowane. Spakowałam wszyskie moje majętności w kawałek chusty i wyruszyłam w drogę niczym Czerwony Kapturek (a może Szewczyk Dratewka).

Zapukałam na drzwi agencji zajmującej się głównie zagranicznymi modelkami, zostawiłam swoje niezupelnie prawdziwe wymiary i numer telefonu i zaczęłam czekać na pracę.
Długo czekać nie trzeba było. Dostawałam kolejne SMS-y i LINE (aplikacja, której Azjaci używają do czatowania) na którym były informacje o wszelkich castingach i pracach. Taki owy liścik wygląda tak: 
'Casting do katalogu ubrań, 8 godzin, 1500NT za godzinę, 5/22 o 15:00, [adres]'
'Samsung TVC ( Television Commercial – reklama telewizyjna), casting 5/22~24 od 10-12 i 14-19, przymiarka 5/26, filmowanie trwa dwa dni między 5/30 a 6/3.[adres] Proszę przynieść letnią jasną sukienkę i buty na obcasach.'
Po dostaniu wszystkich dat trzeba się upewnić czy jest się wolnym we wszyskich tych dniach, jeśli nie to trzeba natychmiastowo powiadomić agencję .

Jak widać są dwa rodzaje castingów - jedne do zdjęć, a drugie do telewizji. Różnica polega na tym, że na casting do zdjęć idzie się na określoną godzinę, a na casting telewizyjny można wybrać datę i godzinę. Dzieje się tak dlatego, iż klienci szukający modelek do zdjęć często wybierają je z listy modelek, którą agenja im podaje, wybierają patrząc na rozmiary i wymiary, a wybrane proszą na dokładniejszą "inspekcję" i od razu jest przymiarka – w ten sposób modelek na castingu jest mniej i to klienci sami je wybierają.

Do reklam telewizyjnych już jest inny proces wyboru. Wymagane od modelek jest o wiele więcej, bo nie tylko trzeba grać pewną role, ruszać się i czasami coś powiedzieć, ale należy również rozumieć poszczególne instrukcje i wymagania.
Takie castingi nie są przeprowadzane przez klientów, ale przez agencję castingową, która się w tym specjalizuje. Robią kilka zdjęć z różnych kątów i w różnych pozach, trzeba się też przedstawić (co jest nagrywane) i pochodzić, pośmiać, pokopać piłkę (w obcasach), popić coś lub porozmawiać z niewidzialną osobą. To wszystko jest edytowane w mnóstwo krótkich filmików, które są przebierane przez agencję castingową, klientów i na końcu przez reżysera.

Na reklamy telewizyjne proszą o dokładny ubiór. Może to być sukienka, krótkie spodenki lub piżama (takiej pracy jeszcze nie dostałam, ale na pewno gdzieś tam jest...)

Po takich castingach następuje kilkudniowy okres oczekiwania, w czasie którego zapominam o tym, że w ogóle byłam na jakimś castingu ...

Na początku współpracy z ową agencją, jeździłam 3-4 razy w tygodniu na castingi. Teraz tylko około raz na tydzień, bo strasznie jestem zajęta, a i Mama uważa to za stratę czasu. Czymjestem zajęta spytacie? Kiedyś się dowiecie ;) 

Już nie wiem co dalej pisać ale jak są pytanka to proszę strzelać. Tu, tu na dole albo na moim Facebooku facebook.com/ChenZozo

I jeszcze jedno. Czy ktoś chce żebym filmik zrobiła z tego posta?

17 comments:

  1. masa pracy! podziwiam :) ja to nie wymiarowa na modelkę i trzymam kciuki za owocne castingi :)

    ReplyDelete
  2. Zosiu, swietny post! uwielbiam jak piszesz! "Wiosna nadchodziła deszczem..." po prostu piękne!
    Bardzo chętnie dowiem, się więcej na temat pracy modelki, to wszechświat całkowicie mi nieznanyy...
    A czym się teraz zajmujesz?
    Pozdrawiam serdecznie!
    Faustyna

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mama pewnie niedługo znowu każe mi coś tu napisać :P i wtedy podzielę się drugą pracą, w którą się zaangażowałam i która zjadła mi już straaasznie dużo czasu...

      Delete
  3. Replies
    1. Dziękuję!! Powinnam częściej coś tu wrzucać, ale tyle się dzieje, że ... nie wiem o czym pisać XD

      Delete
  4. He Zosia, ja tez przeczytałam Twój post. Czytalam już wcześniej cos troszeczkę z tego, co napisalas, teraz się odzywam, by dac znak, ze tu zagladnelam..... a wracając do modelingu.... W Japonii bardzo dużo dzieci Caucaskich - czyli europejskich a takze dużo dzieci amerykańskich jest modelami/ modelkami. Roma tez niekiedy cos robi w tej "branzy"- może widzialas na moim FB? mam album z jej niektórymi fotkami. Roma traktuje to jedynie jako cos dodatkowego, przez swoje 10 lat pracy nie stracila w szkole nawet pol godziny w związku ze swoja praca. Roma za żadne skarby nie chce być modelka w przyszłości- uważa, ze to nie jest nic fajnego, nic kreatywnego, nic poważnego jako zawod. Roma w zasadzie pracuje tylko z photoselection, bo absolutnie nie chce marnować czasu na te wszystkie castingi. Castingi sa przeprowadzane w Tokyo raczej tylko do prac bardzo dobrze płatnych i w których sa potrzebne jakies umiejetnosci, np. spiewanie czy taniec baletowy itp. Nie wiem jak na Tajwanie, ale w Tokyo dzieci "zachodnie" sa calkiem inaczej traktowane niż japońskie- do których zaliczaja się i dzieci poljaponskie np. zachodnie mogą się zapisac do agencji za darmo, wprost sa agencje co same wysylaja pracownikow do wojskowych baz amerykańskich, których jest kilka wokół Tokyo, i tam na miejscu namawiają dzieci i rodzicow do zapisania się do agancji. Dzieci japońskie musza placic ok 60-100 tys "portfolio"; od zachodnich nikt nie wymaga podpisania kontraktu "na wylacznosc", co jest norma w stosunku do japońskich itp.... pozdrawiam i zycze powodzenia... tez mnie zainteresowalo, czym się teraz zajmujesz oprócz tego modelingu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tutaj dzieciaki z innych krajów też nie muszą podpisywać kontraktów. Agenci stoją pod szkołami (amerykańską lub europejską) i wyłapują rodziców i dzieci do zdjęć.
      "Biali" dorośli też rzadko podpisują kontrakt, chyba że wiedzą że będą na Tajwanie dłuuuugie lata (bo kontrakt podpisuje się na 7 lub więcej lat).
      Tak chciałabym byś coś napisala o tych kilku "zmarnowanych" miesiącach. :)

      Delete
  5. Ja też chcę być taka piękna!!! :-) Pozdrawiam Ciebie i mamę :-)

    ReplyDelete
  6. Zosiu! Błagam pisz! pisz! pisz! Dzienik? Pamiętnik? Cudowna pamiątka...Może nam kiedyś zdradzisz fragmenty... Wiem, że to nie jest chyba łatwe pisac tyle po polsku... ale... warto!! Może jakieś polskie czasopismo Cię wyłowi, jak pięknie piszesz...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Pani Elżbieto za miłe słowa. Nie wiem czy moje pisanie jest coś warte. Ot tak sobie stukam w klawiaturę. Tak właściwie to nie lubię pisać i gdyby nie Mama, to chyba w ogóle bym nie pisała... Cieszę się jednak, gdy ktoś czyta te moje "wypociny" i że komuś się podoba to co piszę ^_^

      Delete
  7. super dziewczyna z Ciebie, Zosiu! Pisz jak najwiecej!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję~~ Postaram się częściej coś tu wstukać!

      Delete
  8. Super piszesz, przyjemnie się czyta :) Marzę o wyjeździe na Tajwan - a po cichu tak sobie myślę, że fajnie byłoby spróbować wystartować na modelkę (warunki mam :P) ale ja starsza o 10 lat od Ciebie jestem, więc chyba nikt by mnie nie chciał ;) Powodzenia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zapraszam! Tajwan to fajna wyspa - tylko w lecie trochę gorąco, no i trzęsienia ziemi i tajfuny, ale ... i tak jest ekstra. Jeśli jest Pani wysoka i chuda (mi niektórzy w kręgach modelingowych mówią, że jestem za gruba, a ja wcale tak nie uważam), to zawsze można się tu zapisać za darmo do agencji i a nuż się uda dostać jakąś pracę. Dobrze jednak znać choć trochę chiński..... ^_^

      Delete
    2. Proszę Cię, tylko nie per "pani" x_x! Ale się staro poczułam ;p No właśnie jestem ale jak mówisz, że te kontrakty takie długie...
      Pewnie, że nie jesteś gruba! Oni chyba nie zdają sobie sprawy z tego, że biali mają grubsze kości, więc zawsze będą ważyć więcej...

      Delete